piątek, 11 sierpnia 2017

trening otwarty Lotosu Trefla

Co można zrobić w wolny dzień? Wybrać się na otwarty trening Lotosu Trefla w Gdańsku.
Kiedy studenci zaczynają nerwowo szukać mieszkania na rok akademicki, siatkarze po wakacjach wracają do treningów.
Nowi zawodnicy, nowe cele, nowy marketing klubu. Tylko kibice wciąż Ci sami :)



Pan M.M. nasza gdańska gwiazda z tytułem Mistrza Świata została kapitanem. Może w tym szaleństwie jest metoda? Uratuje Go to przecież on horrendalnej liczby zdjęć i autografów, które rozdaje po każdym meczu. Przepraszam, Przepraszam, obowiązki kapitana wzywają.



 Ergo Arena jest cudownym miejscem. W hali panuje nadzwyczajna energia.



A i jeszcze jedno, to nie wina mojego aparatu, że czerń nie jest czernią. To stroje treningowe nie zostały wyprane w Perwollu i są po prostu szare. Zmiany, same zmiany. Zamiast Neptuna podczas tego sezonu przyświecać nam będzie idea Lwa. Może i lepiej rozszarpać przeciwnika niż nabijać go na widły.



Mam nadzieję, że sezon przyniesie wiele emocji.

sobota, 8 lipca 2017

samolotki już ostatni raz

Wracam do życia. Powoli zabieram się za zaległości, które mi się zapiętrzyły przez czas egzaminów, kolokwiów i zaliczeń. Jeszcze w czerwcu zostałam zabrana na gdańskie lotnisko. Wyłącznie w celach rozrywkowych, żeby popodziwiać startujące i lądującego samolotki. Tab bardzo nie lubię i boję się latać, że podest widokowy jest moim ulubionym miejscem na lotnisku.



Gdańskie lotnisko jest dość ubogie w wyjątkowe samoloty. Głównie obsługuje tanie linie lotnicze. Z powodu wakacji pewnie teraz pojawia się dużo lotów czarterowych wypełnionych walizkami z dmuchanymi flamingami, koszulami w hawajskie kwiaty i kolorowe bikini. W godzinach szczytu ruch jest ogromny, zważając że w Gdańsku jest wyłącznie jeden pas.



Wyprowadziła się ponownie z Gdańska i już żaden samolot nie podchodzi nad moim oknem do lądowania. Żaden nie znika mi w chmurach, nie wyrusza w podróż. Nie słyszę dźwięku silników.



Trafiliśmy w nie najlepszą pogodę. Kiedy wiesz że wyprowadzasz się 30 czerwca, to nie ważna jest pogoda i okoliczności, bo każdy dzień trzeba wykorzystać jak najlepiej. Wiało potwornie, ale przynajmniej nie musieliśmy stać pod parasolem. Zapewne lądowania na mokrym torze byłby bardziej spektakularne.



Nawet moje związane włosy fruwały jak chciały. Gdyby ktoś szukał czegoś dobrego do wszamania w okolicach lotniska, to polecam kebab w galerii handlowej Auchan.



Życzę wam udanych wakacji i wspaniałych podniebnych przeżyć.
Pamiętajcie, nie było jeszcze żadnego samolotu, który by nie wylądował na powierzchni Ziemi.

piątek, 30 czerwca 2017

Czerwiec z obiektywie

1.06.2017r.
Zachody słońca są prawie tak samo piękne jak wschody.

2.06.2017r.
Początek Ligi Światowej i wygrana 3:2 z Brazylią. A wraz z meczem notatki, bo sesja za pasem.

3.06.2017r.
Jaka ta Liga Światowa jest rozpraszająca. Tak bardzo powinnam się uczyć, ale gdy Polacy pokonują Włochów, to nie da się nie oglądać.

4.06.2017r.
Jak się jest studentką to nawet własnowolnie można w niedziele pójść do pracy.

5.06.2017r.
Ostatnia nie geodezyjna książka w moim pokoju :)

6.06.2017r.
Mój mężczyzna przyniósł zakupy na obiad i do tego sam zrobił mi deser... truskawki z bitą śmietaną.

7.06.2017r.
Piwa rzemieślnicze po ciężkim dniu na uczelni. Ja to jednak zostane przy smakowych koncerniakach: bananalove, malinowelove i miodowelove.

8.06.2017r.
Oczywiście, że gierki komputerowe są głupie, no chyba że są tworzone jakieś 20 lat temu na kwadraciastej grafice. Wtedy są mądre gry na nesa :) a Galaga jest bardzo fajną grą

9.06.2017r.
Mamusia przywiozła mi do trójmiasta moje nowe okularki.

10.06.2017r.
Najpiękniejsze w czerwcu są długie wieczory z zachodzącym słońcem w tle.

11.06.2017r.
Po co siedzieć w domu i się uczyć, skoro można jechać na plaże na Westerplatte.

12.06.2017r.
Z okazji poniedziałku można poszaleć i wypić herbatę zrobioną z 3 saszetek.

13.06.2017r.
Moja piąteczka z poprawy kolokwium z katastru.

14.06.2017r.
Kolejny projekt oddany, tylko 103 strony. Zrobiłyśmy całą procedurę scalenia i podziału.

15.06.2017r.
Czasem mam głupie pomysły jak na przykład spacer z Gdańska do Gdyni tylko po to, żeby odebrać mężczyznę z pracy i żeby zwiózł mnie autem z powrotem do domu.

16.06.2017r.
Enej nigdy nie zawodzi. To już było 3 nasze spotkania i 3 raz byłam w stanie euforii.

17.06.2017r.
Jak już się mnie zabiera na wycieczkę autem, to trzeba się liczyć z postojami na robienia zdjęć.

18.06.2017r.
Gdyby ktoś chciał to mogę policzyć objętośc nasypów i wykopów pod boisko sportowe.

19.06.2017r.
3 lata i 8 miesięcy razem, a nadal aż mdli od tych przesłodkich wiadomości


20.06.2017r.
Mam cudownego mężczyznę, który zabiera mnie na mecz U21

21.06.2017r.
Nic tak nie poprawia humoru jak rodzina małych kaszuszek.

22.06.2017r



23.06.2017r.
Na Euro nie dostałam biletów, za to zostałam zabrana na mecz Euro U-21 Portugalia-Macedonia.

24.06.2017r.
Wspólne spędzone popołudnie na lotnisku zakończone kebabem. Życie studentów jest cudowne, nawet w czerwcu.

25.06.2017r.
Być dorosłym znaczy móc jeść donaty oreo przed śniadaniem.

...

czwartek, 11 maja 2017

Studentowi to nawet Olsztyn zrobi pod górkę

Zaczynałam majówkę bez żadnych pomysłów. Znajomi sugerowali mi chorobę, bo jak to możliwe, że nie wpadłam na żaden pomysł wyjazdu? A jednak, na środowych wykładach (ostatnich przez długim weekendem) pomyślałam, że mogłabym wyciągnąć moją ofiarę na wycieczkę do Bydgoszczy lub Olsztyna. Ofiarę moich chorych pomysłów mam na oku już jakieś 3 lata. Szczęście mi przyświeciło i nawet nie musiałam za dużo błagać i prosić. Kosztowało mnie to 2 tygodniu słuchania o dyskach SSD. To takie malutkie bardzo drogie płytki, które wkłada się do komputera i wtedy szybciej się włącza. Coś całkowicie niepotrzebnego do funkcjonowania małej blondyneczki.


Jako, że najdalsze połączenia pociągami Regio z Gdańska są do Bydgoszczy lub Olsztyna. Decyzja nie była trudna. GoogleMaps pomocne jak zawsze. Pokazał mi takie zdjęcia sferyczne z olsztyńskich jezior, że zakochałam się platoniczną miłością.


Rodzice skomentowali, że w Olsztynie nic nie ma. Ale jak to w mieście, gdzie mają tramwaje, siatkówkę, niezliczoną liczbę pomostów, trzy jeziora i uniwersytet nic nie ma? Pomysł był jeden... Wypożyczyć rower i przejechać największą ilość ścieżek rowerowych wokół jeziora.



Wpisując w mojego ukochanego wujka google "wypożyczalnia rowerów Olsztyn" wyskoczyło mi tylko jedno miejsce. Żadnych świeżych informacji, strona dobrze zrobiona ale bez dat, a konto fejsbookowe nieaktywne. Jeśli czegoś nie ma na fejsbooku to nie istnieje. DEMENTUJĘ. Rowery były, miła pani z obsługi i cennik taki jak w internecie. Rowery niestety typu "jestem grubym szpanerskim Amerykaninem". Przeciętny człowiek pewnie nazwie to rowerem miejskim, ale ja posiadaczka od 15 lat roweru "górskiego" czuję się nieswojo z czymś co nie ma 2 hamulców w ręce i 21 przerzutek.


Trasę wyznaczyłam na spokojnie przy kubku kawy 3 dni wcześniej. Wielbijmy GoogleMaps za naniesione trasy rowerowe. Będąc w Gdańsku wiem gdzie w Olsztynie ludzie mogą sobie pędzić na 2 kółkach. Nie sądziłam, że uda nam się przejechać całą obmyślaną przeze mnie trasę. Ani przez chwilę nie mieliśmy problemu z naszymi rowerkami. Czego się obawiałam, bo z wypożyczalniami różnie bywa. Jednak "WarmiaBus" i punkt przy fitness clubie polecam całym sercem. Za dwa rowery na 5 godzin zapłaciliśmy 36zł. Uważam, że cena bardzo przystępna.


Pogoda okazała się dla nas łaskawa. Po deszczowym czwartku i piątku, sobota okazała się cudownym dniem na wycieczkę rowerową. Może to przez to, że zabrałam ze sobą parasol, czapkę i komin, kurtkę i bluzę. Jeszcze przez parę kolejnych dni będzie po mnie widać mazurskie słońce. Postawiłam na parasol a nie na krem z filtrem. (Drugi raz ten sam błąd w przeciągu tygodnia, człowiek nie uczy się na błędach). Niech mi ktoś przypomni jak będę chciała po raz kolejny w rossmanie kupić już setny lakier do paznokci zamiast kremu z filtrem.


W Olsztynie byłam raz w życiu, przelotem i to z 10 lat temu. Prócz pana Kopernika nic nie pamiętam. Już sama droga pociągiem o 7 rano przez tereny jeziorno-polne usłane sarnami, kaczkami, bocianami czy też zającami. Uwielbiam jeździć pociągiem po tak naturalnych terenach. Dla takich widoków mogę wstać nawet o 4:30. Budzący się dzień, wstające zaspane słońce, zaczyna rozświetlać i ogrzewać świat. Wolę wschody od zachodów.


Czemu mieszkając kilometr od morza rozczulam się nad oddalonym o 200km jeziorem? Co jest lepszego w słoneczny dzień od pomostu nad jeziorem? Nie ma nic bardziej wakacyjnego niż śniadanie na pomoście, gdzie w oddali suną po tafli białe żaglówki i białe łabędzie... Wolałabym spotkać żaglówkę twarzą w twarz niż łabędzia. Żadne zwierze nie jest dla mnie tak wredne jak dziobiące białe bestie z wielkimi skrzydłami.



Nasza trasa wyniosła około 30km, wydaje się nie dużo... Ktoś kto nie był nigdy w Olsztynie nie zdaje sobie sprawy jak bardzo on jest pofałdowany. Nie ma tam odcinków płaskich. Jedziesz albo pod górkę albo z górki. Ktoś to specjalnie zrobił?!? Może w przeszłości było to położenie strategiczne. Bo nikt w pełnej zbroi nie pokonywałby tak zróżnicowanej trasy. Na prawdę tego się nie spodziewałam, po Olsztynie.


Podstawowy plus dla miasta za wszystkie zielone nowe tramwaje. I przy okazji zielone autobusy. Nie miałam okazji przetestować tramwajów, ale z zewnątrz są bardzo reprezentacyjne. Nowa galeria Warmińska, ma najładniejszą fontannę jaką widziałam. Myślę tutaj o tych fontannach, które znajdują się w prawie każdym polskim mieście jak i również nawet na Politechnice Gdańskiej. Ta warmińska jest ogromna, kolorowa i zróżnicowana. Niestety dużo lepsza niż ta na starówce.


Miasto jest na szprycowane ścieżkami rowerowymi, takimi którymi można dojechać gdzie się chce. Nic dziwnego, że tyle osób tam śmiga na rowerach. Ludzie nie pałętają się po nich, a przejazdy są bardzo widocznie oznakowane. Jedno mnie tylko zdziwiło w ich infrastrukturze drogowej. Autobusy jeżdżące po torach tramwajowych. Brzmi dość głupio, ale to dobry patent, dla komunikacji miejskiej gdy są godziny szczytu. Nadal mnie łapie dziwne uczucie gdy mam przechodzić po pasach przez jezdnie dwupasmową i jeszcze tory tramwajowe bez sygnalizacji świetlnej.


Im wycieczka jest lepsza tym mniej zdjęć z niej się przywozi.