niedziela, 1 grudnia 2013

kolejny weekend dobiega do końca

Tak bardzo nienawidzę niedzielnych wieczorów. Pewnie nie jestem jedyna, ale presja matury mnie wykańcza. Skoro już nawet w nocy mnie męczy... Dzisiaj obudziłam się tak wściekła i smutna. To był jeden z tych bezsensownych snów. Kiedy przychodzę na maturę, w głowie mam kompletna pustkę, a okazuje się, że nie mam ze sobą torebki z dowodem osobistym, długopisem itp. Potem biegam po całym mieście i jej oszukam a i tak na maturę nie dochodzę.

Nie wiem czemu, ale ostatnio chodzi za mną T. Karolak i kompletnie mi to nie przeszkadza...

Chciałam napisać list do św. Mikołaja. Jak to mam w zwyczaju co roku robić i zostawiać go w domu w widocznym miejscu :)
Ale w tym roku kompletnie nie mam na niego pomysłu. List może i bym napisała, ale sęk w tym, że nic nie chcę dostać. Uznaje to za wymuszone prezenty. Może dlatego, że wszystko co zawsze znajdowałam pod choinka musiało być użyteczne, niekoniecznie fajne z mojej perspektywy.
Tak samo nie uznaje wigilii klasowych i udawania że wszyscy siebie kochają i poza sobą świata nie widzą. Liczę, że w tym roku nie będziemy się w to "bawić".


Zaczyna się Adwent, czyli dobry czas na postanowienie. Siedziałam w kościele i stwierdziłam, że pora zmienić stare przyzwyczajenia. Skoro P. może walczyć z fajkami, to ja z czekolada. Do świąt nie ma opcji żeby mnie skusiła choć kostka czekolady, albo baton. Będę odporna na nich "urok". 

3 komentarze:

  1. Życzę Ci wytrwania w postanowieniu.
    Matura nie tak straszna jak ja maluja:) choc wiele od niej zalezy...

    OdpowiedzUsuń
  2. wytrwałości w postanowieniu :)

    OdpowiedzUsuń