piątek, 29 marca 2013

święta święta i po świetach

święta świeta i po świetach, a nie to dopiero za 4 dni  :)
Ciekawe ile razy cos takiego przeczytam w te swięta.
Stan przygotowań na dziś:
klatak schodowa posprzątana
mak zmielony
przeczytanie pół książki "REQUIEM"
prezent przez przypadek znaleziony
czeka mnie jeszcze gruntowne sprzątanie i wygrzebywanie wszystkich okruszkow z mojego dywanu no i na pewno nie obejdzie się bez rodzinnej kłótni.


Nie lubię swiąt. Nie maja już dla mnie żadnej wartości. Mam tak małą rodzine, że nasze spotkania są normą. Załuję, że admosfera jest zawsze smętna. Ciesze się, że ich mam ale spotkania są nudne i drętwe. Każdy ma jakies swoje problemy, lecz nie dzieli sie nimi na forum rodziny. Moja babcia dazy niechęcią mojego taty, a podczas świat tata jets pokłócony z mamą. W większości przypadków siedzimy przy wspólnym stole i oglądamy tv. Nie jest to ani miłe ani sympatyczne.

Wasz dzisiejszy dzien tez jest spokojny z poowodu wielkiego piątku? U mnie panuje post, czyli za odruchowe wzięcie ciastka zostałam skarcona :(  Nawet radia  nie mogę słuchac i spiewać bo musż esie umartwiać. Tradycja tradycją, ale nie umiem się martwić na życzenie, zeby jutro się cieszyć, żeby w niedziele cieszyc się już całkowicie. Polska tradycja jest większości oparta na religii katolickiej i to jest chyba ten powód dla którego święta mnie nie bawia. Pewnie jakbym była głęboko wierząca to bym przezywała je inaczej, może wgl jakoś bym je przezywała. Specjalnie poszłam na rekolekcje żeby się dowiecieć nauczyć, no ale ksiądz całkowicie nie trafiał do większości osób. Połowa wychodziła poodczas nauki.

Tak zmieniając temat. Musze się pochwalić, że wczoraj znów poszłam biegać. Tak sie zastanawiam czy inni biegacze uśmiechają się do mnie w gescie solidarności czy po prostu śmeją sie ze mnie? Tego chyba nigdy się nie dowiem ale facet podniósł ręke w geście przywitania mnie. Byłam w niemałym szoku. Spojrzałam n aniego jak na kosmite. Przeciez buty do biegania miałam dopiero 4 raz na nogach i biegaczka ze mnie taka jak i baletnica czyli ŻADNA. Zastanawiam się co mnie tak ciągnie do męczenia się z wlasnej nieprzymuszonej woli. W kalendarzu zaczynam zaznaczać dużą literka B dzien w którym biegałam, żeby siebie jeszcze bardziej zmobilizować.

Lece zając sie siostrą bo już dostaje szału.

3 komentarze:

  1. ale ci zazdroszcze, ja siebie nie potrafie zmusić do biegania ; o
    ale wiesz, zawsze coś :))

    OdpowiedzUsuń
  2. ale masz długiee notkii *.*

    OdpowiedzUsuń